Emilian - wspomnienie

Red. Jest 4 stycznia 2022. Dzisiaj odbył się pogrzeb wyjątkowej postaci w historii polskiego teatru- Emiliana Kamińskiego. Jesteś kompozytorem „Hymnu Teatru Kamienica”, którego autorem tekstu i wykonawcą jest nieodżałowany Emilian Kamiński. Byliście przyjaciółmi. Pomagałeś budować Teatr Kamienica. W tej wyjątkowej chwili proszę, podziel się swoimi wspomnieniami o tym wspaniałym Artyście i Człowieku. To jest ten czas i to miejsce. 

Paul Gavlic: To dla mnie trudna chwila. Jeszcze nie rozumiem tego co się stało, nie przyjmuję jego odejścia. W głowie mam ciągle jego głos. Emilian zawsze będzie dla mnie emocją. W tej chwili jest on ciągle w mojej jaźni, ciągle na posterunku- na deskach swojego Teatru Kamienica. Widzę go i cały czas czuję w krótkich smsach, które sobie wysyłaliśmy. Jest obecny i co więcej wiecznie żywy w swoich spektaklach, rolach i piosenkach. Zawsze już będzie żyć w przestrzeni sztuki i właśnie dlatego uwielbiam sztukę, bo pozwala istnieć poza czasem. Często słuchamy w domu „Hymnu Teatru Kamienica”. Darzę ten utwór wyjątkowym szacunkiem i sympatią. Słuchając, cały czas czuje przy sobie Emiliana. Oprócz swojej zawodowej współpracy miałem niesamowitą przyjemność przegadać z nim setki godzin. Rozmawialiśmy na wszystkie tematy świata. Emilian był bardzo wymagający zarówno w stosunku do siebie, jak i do aktorów oraz oczywiście do muzyki w swoich spektaklach. Miałem przyjemność napisać muzykę do dwóch spektakli Emiliana, a zwieńczeniem naszej współpracy była propozycja napisania „Hymnu Teatru Kamienica”. 

Red: Przez wiele lat łączyła was wyjątkowa więź. Pomagałeś w tworzeniu, a nawet budowaniu Teatru Kamienica. Jak rozpoczęła się Twoja przyjaźń z Emilianem Kamińskim. Jakie jest Twoje pierwsze wspomnienie? 

P.G. Nasza znajomość z Emilianem była tak intensywna, że mam wrażenie, że znałem się z nim od zawsze. Pamiętam jak chodziliśmy w błocie, piachu, tam gdzie za kilka miesięcy miała zaistnieć scena. Taczki i łopaty były wtedy „głównymi aktorami” Teatru Kamienica. W tamtym czasie byłem mniej kompozytorem, a bardziej realizatorem dźwięku. Miałem przyjemność być wcześniej szefem dźwięku w teatrze im. Juliusza Słowackiego w Krakowie. Później tworzyłem dźwięk w Teatrze Syrena. Z takim doświadczeniem znalazłem się w ekipie Emiliana. Na tamten czas przegadaliśmy godziny o tym, jak powinien brzmieć teatr. Emilian przykładał zawsze wielką wagę do najmniejszych szczegółów, a muzyka i dźwięk były jego pasją. Narzekał, że wiele polskich teatrów brzmi źle, bez duszy. Nie chciał tego u siebie. Zadziwił mnie, bo bardzo szybko nauczył się technicznego słownika, nazw sprzętu dźwiękowego, praw akustyki i interferencji fal dźwiękowych. Był totalnym perfekcjonistą. Wspaniale dobrał później szefa dźwięku, który wytrzymywał nasze marudzenie co do akustyki sali i wyboru sprzętu. Dziś to jeden z najlepiej brzmiących teatrów w Europie.

Red: Wasze rozmowy o życiu? Na pewnym etapie życia Emilian wywierał ogromny wpływ na ciebie. Co pozostało w tobie po tym wielkim Artyście?

P.G. Nie rozważam tego w takich kategoriach, ponieważ Emilian cały czas ze mną jest. Jest w rozmowach o życiu, jest w tym jak podchodzę do poezji, prozy, scenariuszy i do słowa jako zjawiska. Emilian żyje w tym jak komponuję. Zawsze mawiał, że największą sztuką jest napisać tak muzykę, żeby była prosta do zapamiętania, do wzruszania, do okraszania obrazu, a żeby brzmiała, jak wielkie dzieło. Zawsze będę pamiętać z jakim szacunkiem traktował aktorów i pracowników teatru jednocześnie wiele od nich wymagając. Teatr Kamienica to miłość do sztuki, do Justyny, rodziny i rodziny teatralnej. Emilian był i jest dla mnie bardzo ważny i bardzo będę go w sobie pielęgnował.

Red. W pewnym momencie przyszedł czas na regularną pracę. Co do tej pory zrobiłeś dla Teatru Kamienica? Jaka atmosfera towarzyszyła wam w pracy nad spektaklami? Jak przebiegała współpraca Emilian Kamiński (reżyser  i dyrektor) i kompozytor?

P.G. Teatr Kamienica to specyficzny teatr. Brak dotacji i samofinansowanie tak potężnego projektu wymaga zupełnie innych działań niż teatrów dotowanych przez państwo. Wiele spektakli było już gotowymi produkcjami, stąd nie było dużo miejsca na przedstawienia, które produkuje się od początku i każdy element powstaje do konkretnej produkcji. Miałem przyjemność napisać muzykę do dwóch komedii genialnie wyreżyserowanych przez Emiliana: „I tak Cię Kocham” i „Porwanie Sabinek”. Był to tak wspaniały czas pracy z Emilianem, jako reżyserem, producentem, ale także muzykiem, że te spektakle stały się prawdziwie niezapomniane (zarówno piosenki jak i muzyka ilustracyjna). To były piękne czasy.

Red. „Hymn Teatru Kamienica” zna każdy Warszawiak  oraz  wiele osób z Polski i zagranicy. Sama wielokrotnie zapraszałam właśnie do Kamienicy ważnych gości ze świata na „ukoronowanie wieczoru” w Warszawie. Każdy zawsze z zachwytem wyrażał swoje opinie na temat spektaklu jak i pięknego, poruszającego Hymnu Teatru. Jak powstawała ta przepiękna, przejmująca pieśń? 

P.G. Autorstwo „Hymnu Teatru Kamienica” to wielkie wyróżnienie, które po burzliwych wymianach koncepcji i stylistyki „urodziliśmy” z Emilianem. Piosenka od wielu lat wita gości Teatru Kamienica i cały czas jest dobrą „duszą” Teatru. Jestem szczęśliwy, że miałem przyjemność i zaszczyt stworzyć z Emilianem coś co przeniosło talent i jego osobę w nieśmiertelność  dopóki, ktoś będzie słuchał tej piosenki.

Red. Większość ludzi na świecie wierzy, że śmierć jest narodzinami do nowego życia. To przejście, ale nie koniec. Kiedyś gdy przyjdzie nasz czas spotkamy się z ukochanymi i przyjaciółmi po tamtej stronie.  Co chciałbyś  powiedzieć Emilianowi Kamińskiemu?  

P.G. Szkoda, że tak szybko odszedł, chociaż podobno „ulubieńcy bogów umierają młodo”.  Szkoda, że nie poczekał, bo miałem jeszcze wiele pomysłów na wspólne piosenki. Wierzę, że życie się nie kończy … życie zmienia „kolor”. Może kiedyś po drugiej stronie dane nam będzie stworzyć jeszcze coś ważnego. 

Rozmawiała Magdalena Gawlik 

 

 

Źródło zdjęcia: https://pl.wikipedia.org/wiki/Emilian_Kami%C5%84ski

Warto przeczytać...