Nieznana historia rzeszowskiej Hali Widowiskowo – Sportowej na Podpromiu.

Dr R.Brzeski, dług honorowy Izraela w stosunku do Polski 09.02.2018.
22 lutego 2018
Na co komu Rosja?
2 marca 2018

Nieznana historia rzeszowskiej Hali Widowiskowo – Sportowej na Podpromiu.

Niewielu mieszkańców Rzeszowa pamięta stojące, bodajże przez20 lat elementy konstrukcji hali widowiskowo – sportowej na Podpromiu. Inwestycjata była odważnym posunięciem prezydentów Rzeszowa, którzy wbrew Warszawie,postanowili zbudować taki obiekt. W celu zmylenia decydentów z KC PZPR, halę zaczęto budować jako obiekt do naprawy dźwigów. W ten sposób powstało uzasadnienie co do wielkości i wysokości hali. Z uwagi na ciągłe prowizorki i ukrywanie faktycznego celu, przed międzynarodowymi festiwalami zespołów polonijnych„na gwałt” kładziono kable elektryczne, kanalizacje i wszelkie podłączenia.Taka sytuacja spowodowała późniejszy problem w zbyciu hali lub jej dokończeniu.To co kryła ziemia wokół hali przez te 20 lat, wiedział jedynie jej dozorca.Niestety kolejne władze miasta zwolniły go, a on w ramach rewanżu zabrał prowizoryczną dokumentację na swoją działkę. W ten sposób, w środku miasta stała konstrukcja betonowa hali, do której szczątkową dokumentacje posiadało miasto, a właściwą i tą kryjącą tajemnice, owy dozorca. Traf chciał, że kilkanaście lat temu wynająłem mieszkanie vis-a’-vis hali. Siedząc wieczorami w oknie, zastanawiałem się dlaczego tak duża i potrzebna inwestycja nie jest dokończona przez blisko20 lat. Postanowiłem coś zrobić. Pojechałem do Warszawy, do kancelarii byłego Ministra Sprawiedliwości Aleksandra Bentkowskiego. Przedstawiłem mu mój pomysł kupienia hali i dokończenia inwestycji. Aleksander Bentkowski w momencie podłapał temat i zadzwonił do braci Rakowskich, którzy na terenie całej Polski posiadali szereg inwestycji. Następnie przeprowadziłem rozmowy z braćmi Rakowskimi i zostałem ich pełnomocnikiem. W ten sposób rozpoczęła się wojna o hale. Muszę przyznać, że Aleksander Bentkowski, z którym znałem się wcześniej,zaskoczył mnie swoimi pomysłami np. sprawą przedłużenia deptaku ul. 3-go Maja aż do końca ulicy Hetmańskiej oraz podwyższenia bloków przy Hetmańskiej o jedno piętro, tak aby uwolnić parter dla działalności handlowej. W tym czasie również bardzo mocno działał na rzecz utworzenia Uniwersytetu Rzeszowskiego, biblioteki uniwersyteckiej, rozbudowy i renowacji zamku Lubomirskich itd. Po ustaleniach z Bentkowskim i Rakowskimi, przyjęliśmy taktykę działania do Prezydenta Rzeszowa Mieczysława Janowskiego. Wiadomym bowiem było, że jeśli z tematem przyjdzie Aleksander Bentkowski, to Pan Prezydent będzie łaskaw temat zakopać pod ziemię.Odstawiliśmy więc w Ratuszu super komedię. Na spotkania z inwestorami przyjechał Aleksander Bentkowski, który witając się ze wszystkimi, pominął mnie i całkowicie zlekceważył. Nie podał mi ręki jako jedynemu. W ten sposób Pan Prezydent Mieczysław Janowski uzyskał przekonanie, że ja nie znam Aleksandra Bentkowskiego, a on mnie. Droga zatem została otwarta. Dalsze losy rozmów i negocjacji w sprawie zakupu konstrukcji hali, to pasmo setek rozmów z radnymi miasta Rzeszowa. Praktycznie prawie z każdym osobno. Budowanie wizji biznesowych i strategicznych. Niestety władze miasta postawiły opór. Okazało się, że inwestor jest z niewłaściwej opcji politycznej. Zaproponowano mi odstąpienie od reprezentowania tego inwestora. Rozmowa była szczera, ale nie zgodziłem się na takie rozwiązanie. Rada Miasta postanowiła dopuścić mnie do wygłoszenia przemówienia na najbliższym posiedzeniu. Zaznaczono, że będę miał zaszczyt przemawiać jako druga osoba w wieloletniej historii miasta, do Rady Miasta.Wcześniej takiego zaszczytu dostąpił Biskup Kazimierz Górny, którego notabene niezmiernie szanuje i uważam za wielką postać województwa podkarpackiego. Po moim przemówieniu Rada Miasta podjęła większością głosów uchwałę zobowiązującą Zarząd Miasta Rzeszowa do sprzedaży hali firmie Targhal braci Rakowskich. Dużo by opowiadać co działo się później. Faktem jest, że tak jak doprowadziłem do podjęcia uchwały w sprawie sprzedaży, tak samo przez kolejne tygodnie odkręcałem cała inicjatywę. Kulisy pozostawię dla siebie, ale faktem jest, że jeden z braci Rakowskich przyjeżdżając na podpisanie umowy, został dość wyraziście potraktowany przez jednego w wiceprezydentów Rzeszowa. Temat się zakończył, ale problem hali pozostał. W prasie biznesowej można było przeczytać artykuły „Biznesmen na mękach” itd. Temat zgasł. W trakcie negocjacji z miastem posiłkowałem się znanymi w regionie dziennikarzami, Anną Sawą z NOWIN i Markiem Szenbornem z Gazety Wyborczej. To dzięki ich piórom odbywało się „szaleństwo” medialne wokół stojącej „szczerupy” betonowej hali widowiskowo – sportowej na Podpromiu.Po upadku koncepcji sprzedaży hali Rakowskim, ponownie powstała czarna dziura,jak przez ostatnie 20 lat, jednakże wokół hali rozpętała się już burza. Mówili o tym wszyscy Radni Miasta Rzeszowa, pytano co się stało. Sprawa hali stała się wręcz tematem politycznym. Posłużyła do walki partyjnej wewnątrz Rady Miasta, również wśród posłów reprezentujących Rzeszów. Zbliżały się wybory. W takiej atmosferze przeprowadziłem  konsultacje z dziennikarzami, którzy postanowili wykorzystać temat niedokończonej hali w kampanii wyborczej. To miały być ciosy dla tych kandydatów na posłów, którzy zasiadając w zarządzie Miasta Rzeszowa nic z tematem nie zrobili. To napięcie i codzienne nękanie władz i kandydatów przez w/w dziennikarzy oraz niekorzystne publikacje prasowe, doprowadziło do niebywałego wydarzenia. Zgodnym frontem i wspólnymi siłami, po środki finansowe do budżetu państwa wystąpili razem kandydaci, byli prezydenci Rzeszowa oraz posłowie wcześniejszej kadencji (ponowni kandydaci w wyborach do Sejmu RP), Mieczysław Janowski, Józef Górny i Wiesław Ciesielski.Cichym wspomagającym był Aleksander Bentkowski. Takimi połączonymi siłami Rzeszów otrzymał dotację na dokończenie hali widowiskowo – sportowej na Podpromiu. Środki zostały przyznane przed samymi wyborami. W związku z tym,dziennikarze bardzo mocno poparli tych kandydatów i całkowicie odstąpili od ich atakowania. Wielkimi wygranymi w tej sprawie stali się mieszkańcy Rzeszowa, a do historii na pewno powinni zapisać się: Aleksander Bentkowski, Mieczysław Janowski,Wiesław Ciesielski, Józef Górny, Anna Sawa, Marek Szenborn oraz wielu wspaniałych ludzi działających na zapleczu tej całej batalii. Wszystkim im należą się wielkie podziękowania i wyrazy uznania, że po 20 latach niszczenia konstrukcji obiektu, zamiast rozbiórki jaka była już zaplanowana, Rzeszów ma jedną z najpiękniejszych i największych hal widowiskowo – sportowych w Polsce.

Marek Kuźmicz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *