Prof. Marek Rudnicki członek Polonijnej Rady Konsultacyjnej przy Marszałku Senatu RP. Prezes Związku Lekarzy Polonijnych w Chicago.

Ustawa 447 to niezwykle trudny problem. Nie ma wątpliwości, ze powinnismy zrobić wszystko aby doszło do jej wycofania, zmiany lub bardziej precyzyjnego określenia jej wielu paragrafów, włącznie z definicjami wielu jej sformułowań. Wymaga to przygotowania dokładnego planu (tak jak robią to te ośrodki, które maja na celu rabunek Polski i zniesławianie Polaków, i które taki program realizują krok po kroku od dziesiątków lat). Taki plan będzie musiał mieć konkretny cel, a do jego sukcesu potrzebna będzie absolutna mobilizacja wszystkich możliwych sil, zarówno tych w kraju, jak i w przestrzeni międzynarodowej. Jak sobie to wyobrażam?
Kraj – czyli przygotowanie programu działań dyplomacji oraz działań promocyjno-marketingowych na szeroka skale, publikacja ogłoszeń w wielkich gazetach, znalezienie właściwego wsparcia międzynarodowego dla pełnego zrozumienia istoty sprawy i rodzaju zagrożenia nie tylko dla Polski (chociaż jest ono tutaj największe) ale i dla innych krajów. Przekonanie naszych partnerów politycznych, ze wspólne działanie może uchronić przed bardzo niechcianymi konsekwencjami, nie tylko nas ale i innych. W czasie ostatnich dwóch lat obserwowaliśmy przykłady możliwości nacisku międzynarodowego na niektóre kraje. Nie były w stanie się mu przeciwstawić.
Polonia (Polacy mieszkający poza granicami kraju) – wymaga to działania wspólnego, wszystkich ośrodków politycznych za granica, występujących WSPÓLNIE. Kluczowe Organizacje polonijne, działające w sferze politycznej i reprezentujące historycznie Polaków mieszkających poza granicami, ale również to tysiące a może miliony Polaków niezrzeszonych, ale którzy nie mogą zaakceptować przygotowań do „prawnego” rabunku naszego kraju. Dodałbym jeszcze tych, którzy nie będąc Polakami, podzielają nasze spojrzenie na plany absolutnie nieuzasadnionego kierunku Ustawy 447. Bo dzisiaj my, a jutro może oni?
Zatem mówimy o skoordynowanym planie obejmującym stronę polską (kraj), organizacje polonijne (głównie Kongres Polonii Amerykańskiej, ale i inne organizacje), oraz społeczność polonijna, zawsze gorąco wspierająca działania w obronie Kraju.
Demonstracja uliczna może być jedynie częścią nacisku, który jest do dyspozycji. Plan musi opierać się o opracowania prawne (najlepiej przygotowane przez prawników amerykańskich), które wyrazi bezsensowność lub niewłaściwy kierunek Ustawy „447” i podważenie istoty jej treści; nacisk społeczny i polityczny na Kongres; znalezienie przyjaciół w Kongresie i w Senacie dla zrozumienia naszego punktu widzenia; przeprowadzenie na drodze sadowej lub legislacyjnej procesu gwarantującego unieważnienie ustawy lub jej właściwą zmianę.
Zatem nie jest to sprawa barykady, ale raczej Sali sadowej. Idąc na demonstracje, musimy pamiętać o tych wszystkich momentach w naszej historii gdy porywaliśmy się za wolność nasza i innych, bez mylenia o przekształceniu ofiary krwi na sukces polityczny i sposobu wykorzystania efektów zwycięstwa (albo i działania w obliczu porażki). Jakże często brakowało tego racjonalnego myślenia, a nasi (albo i nie-nasi) przywódcy (od Grunwaldu przez Samosierra aż po dzisiejsze czasy) nie przemyśleli tych politycznych implikacji wzniecenia żaru w polskiej duszy i sercu polskiego patrioty. Żar był i pozostaje najczęściej sensowny i uzasadniony, nawet warty krwi, ale jak wytłumaczyć brak myślenia o konsekwencjach podjętych działań, jeżeli sprawy pójdą nie tak i cel nie zostanie osiągnięty?
Czy jest szansa na sukces demonstracji? A jeśli go zabraknie, to cóż nam pozostanie?
Chociaż jest godzina nocna, to pisząc te słowa patrze prze okno na oświetlony budynek Capitolu w Waszyngtonie (jestem na kilkudniowej konferencji). Wielki i budzący respekt, trzeba wiele zachodu i zręcznych starań aby dotrzeć do głów ludzi, którzy tam zasiadając podejmują decyzje pozbawione niekiedy neutralnego i racjonalnego spojrzenia.

Prof. Marek Rudnicki

Dodaj komentarz